IBIZA – jedna wielka impreza ?

Ibiza  Jedna wielka impreza?

…..i tak i nie 🙂

Pierwsze WOW było już w samolocie dobre towarzystwo, przyjazny klimat, kolejne  kiedy wychodząc na zewnątrz   poczułam ciepełko –  to co kocham <3

Początkowo temperatura na Ibize miała wynosić 14 stopni, ku naszemu pozytywnemu zdziwieniu było spokojnie ponad 20 stopni.

Kolejną miłą niespodzianką był widok  naszej bazy noclegowej, duża posiadłość z basenem, pięknym ogrodem i czyściutki dom 🙂

Ale co najbardziej mnie urzekło…to drzewo cytrynowe, świeżutki sok z cytryny z wodą z rana – bajka 😀

Zwłaszcza jeśli komuś zdarzyło się mieć do czynienia z alkoholem, tym bardziej, że mieliśmy co świętować, ponieważ była wśród nas Gwiazda i tak naprawdę główna przyczyna  Ibizowskiego wypadu – Jubilatka:) <3 Moja ukochana Babcia zawsze kazała mieć mi w takich przypadkach zapas witaminy C, dlatego słuchajcie się starszych wiedzą co mówią ;p

   

Z uwagi na to że na miejscu byliśmy wieczorem, to najpierw trzeba było zaklimatyzować się w nowym miejscu. Drugiego dnia wybraliśmy się na jedną z najpiękniejszych według Hiszpanów plaż o nazwie Cala Conta, która uchodzi za najczystsze i najmniej przekształcone przez człowieka wybrzeże.
Leży na północy wyspy nieopodal miasteczka San Antonio, najlepiej chyba dostać się tam wynajętym samochodem –  jak dla mnie to najwygodniejsze rozwiązanie. Z plaży rozpościera się widok na niewielką wysepkę otoczoną przez turkusową wodę.
Na miejscu  znajdziecie także restaurację, która niczym kameleon wpasowuje się w otaczające krajobrazy,   nie psując tego co stworzyła natura.

 

Kolejnego dnia wybór padł na plażę Cala Salada. Gdy moim oczom ukazał się jej widok poczułam że Raj na ziemi jednak istnieje ;D Cudna zatoczka otoczona skałkami, nieco odważniejszym plażowiczom cześć ta służy jako wyskocznia do realizacji wodnych popisów. Na dalszą część plaży można dostać się na dwa sposoby przejść górą, wyznaczoną scieżką, bądź skałkami tuż przy brzegu, na miejscu przywita was z pewnością jeden z tubylców, który na miejscu serwuje wypasione  Mohito i przepyszne Bagietki 😀  Dodatkowo w tle puszcza sprzyjająca klimatowi chillową muzykę podśpiewując od czasu do czasu. Nie można NIE odwzajemnić jego radości i uśmiechu.
Nieopodal znajduje się nowo otwarta restauracja Restaurante Cala Salada, ale przyznam szczerze że nie zrobiła na nas wrażenia, większa frajdę i  apetyt mieliśmy na Bagietki, które podane były w dość ciekawy sposób, w plastikowych kubkach, poza tym facet emanował taką radością życia że nie można było nie skorzystać 😀
Na miejscu można również wynająć łódkę, ponoć nie dużym kosztem, niestety troszkę za późno o tym pomyśleliśmy więc nie znam szczegółów. Nieopodal plaży znajdziecie parking, aczkolwiek z tego co wiem w czasie sezonu jest tam jedna wielka masakra, ogrom ludzi utrudnienia w komunikacji i plaża zawalona tak że nie ma gdzie wcisnąć palca, my akurat mieliśmy szczęście dotrzeć tam przed sezonem więc na miejscu kręciły się tylko grupki beztroskich i przystojnych  Hiszpanów, ale gwarantuję że panowie też mieli na czym zawiesić oko ;p

 

 

 

Ostatniego dnia niemalże w ostatniej chwili udało nam się dotrzeć na zachód słońca z widokiem na skalną wysepkę Es Vedra, na jej temat krąży wiele legend, jedna z nich mówi, że co roku odbywał się tam sabat czarownic, któż wie jakie tajemnice skrywa to miejsce niewątpliwie jest na swój sposób magiczne.    Nie tylko my podziwialiśmy zachód, było znacznie więcej ludzi, aczkolwiek panowała cisza, każdy mówił szeptem nie chcąc zakłócić tak niepowtarzalnej chwili,  wierzcie mi widok zapiera dech w piersiach, w takim momencie człowiek jest wdzięczny że może podziwiać na własne oczy coś tak wspaniałego, i próbuje własnymi oczami niczym aparatem uchwycić jak najlepsze kadry i zapisać gdzieś w pamięci  już na zawsze. Kiedy tylko słońce zaszło wszyscy zaczęli klaskać i z wielkim żalem, że to już koniec zbierać się ze swoich miejsc.

My natomiast przenieśliśmy się do stolicy Ibizy którą jest Evissa, tutaj coś  dla miłośników spacerów, urokliwych uliczek i knajp, przypuszczam że w sezonie to  idealne miejsce dla imprezowiczów. Niestety nie dysponuję żadnymi zdjęciami z tego miejsca, więc zapraszam do Google 🙂

 

 

Na samo zakończenie wielkie podziękowania za towarzystwo tak zajebistych i pozytywnych ludzi, życzę sobie i Wam aby takich wspomnień było coraz więcej <3

 

More about Natalia

W pewnym momencie swojego życia, doznałam olśnienia i zaczęłam pracować nad sobą, polubiłam zmiany jakie się w nim przejawiają. Nabrałam ogromnego apetytu na życie, stałam się bardziej ciekawa świata, ludzi i tego co nas otacza.