Idąc przed siebie

Czasem przychodzi taki moment, że chcesz rzucić dosłownie wszystko, zbawić pstryknięciem palcy cały świat, coś w środku Ciebie krzyczy żeby wyjść na zewnątrz…ale nie możesz przecież nagle rnąć wszystkiego i wszystkich w kąt, ALE nie możesz też   tłamsić  bo zdusisz to co w Tobie najpiękniejsze, poszukaj ujścia…powiedz sobie, że opanujesz to w najodpowiedniejszy sposób. Wszystko przyjdzie w odpowiednim momencie, niech tylko Twoje pragnienia będą czyste a myśl o nich napawa Cię radością. Szukaj a znajdziesz….po nitce do kłębka. Zdarza się, że w głowie kłębią się miliony myśli, mówisz sobie jak wspaniale byłoby zrobić to i to no i jeszcze tamto i pięć kolejnych… Narzuca nam się myślenie wąskotorowe, żeby zająć się pojedynczym tematem, który z czasem opanujemy do perfekcji, ale gdzie radość, skoro mamy presję perfekcji ? Czym ona w ogóle jest, dla każdego czymś zupełnie innym, jednemu podoba się biało szare sterylne wnętrze minimalistyczne, które wygląda jak wnętrze szpitala psychiatrycznego. Dla innych to przytulne ciepłe kolory, drewniane wykończenia, kolorowe kwiaty i kilka innych dodatków, które nie zawsze współgrają z całością, ale mają dla nas swój urok, bądź wartość sentymentalną.  Za chwilę koś Ci powie, no okej skoro chcesz tracić czas i zająć się czymś po łebkach zamiast konkretnie to Twoja strata czasu, no ale jak TY masz się dowiedzieć czy dany temat jest dla Ciebie ? Warto chyba próbować prawda ? Przy okazji odkrywając co jeszcze dodatkowo może nas zainteresować a co nie.  To wszystko to DOŚWIADCZANIE, idziesz kupić sobie lody, zawsze jesz powiedzmy wyłącznie kokosowe, ale w końcu się przełamujesz i kupujesz czekoladowe i pytasz siebie dlaczego głupota nie boli bo są tak zajebiste. Nie próbujesz robić tego co Ci się podoba bo uważasz, że nie masz szans żeby zrobić to lepiej niż inni, owszem może nie wyjdzie idealnie za pierwszym razem, ale jeśli tworzenie tego jest dla Ciebie przyjemne to dlaczego masz się poddać ? Może dziwnym trafem do stosowanej techniki/sposobu wykonywania danej czynności wkradnie się jakiś „przypadek” a Ty stwierdzisz, że właściwie to jest genialne, albo zdziwisz się, gdy ktoś wykaże spory podziw dla tego co zrobiłeś/aś. Możliwe też, że sparzysz się i to jest jak najbardziej w porządku !

Nigdy nie wiesz,gdzie Cię to doprowadzi, ale jeśli nie podejmiesz prób to nawet pytanie GDZIE, nie pojawi się u Ciebie, bo nie ma podstaw do tego by zaistnieć.  Tak jak teraz siedzisz, obejrzyj się za siebie i zadaj sobie pytanie, czy widzisz różnice w sobie, swojej osobowości i postrzeganiu świata, jeśli nie….to współczuję Ci, ale nic straconego jeśli chcesz to zmienić.  U mnie nastąpił pewien ciąg przyczynowo-skutkowy, który dostrzegam z biegiem czasu i cały czas krystalizuję się coraz to bardziej,  nadal pojęcia nie mam jaki będzie finał,  pomimo tego jednak staram się by droga była wartościowa…nie tylko dla mnie, ale również dla ludzi, którymi się otaczam.

More about Natalia

W pewnym momencie swojego życia, doznałam olśnienia i zaczęłam pracować nad sobą, polubiłam zmiany jakie się w nim przejawiają. Nabrałam ogromnego apetytu na życie, stałam się bardziej ciekawa świata, ludzi i tego co nas otacza.

17 odpowiedzi do “Idąc przed siebie

  1. Asia | MyNaSwoim.pl

    Do zmian trzeba dojrzeć tak samo jak do próbowania nowych, innych smaków lodów 🙂

    Odpowiedz

    1. Natalia

      Asiu, kiedyś ciężko było mi zmienić nawet pastę do zębów hahah, a teraz ? Przełamuję się do wszystkiego coraz częściej xD I masz rację, że do wszystkiego trzeba dojrzeć 🙂

      Odpowiedz

  2. Angelika

    Ja na szczęście presji perfekcji nie mam.

    Odpowiedz

  3. Agnesssja

    Ile razy mam takie momenty…

    Odpowiedz

  4. Malwina

    bardzo fajny wpis, będę tu wracać:)

    Odpowiedz

    1. Natalia

      Zapraszam <3 🙂

      Odpowiedz

  5. Małgorzata Hert

    Świetny wpis, czytało się znakomicie przy kawie

    Odpowiedz

  6. Zosia

    pięknie napisane i super zdjęcia 🙂

    Odpowiedz

  7. Justyna - Pielęgnacja-Ciała.net

    Mam wrażenie, że jestem w gorącej wodzie kąpana. Mam milion pomysłów na minutę, wszystkie chętnie zaczynam, ale jak już entuzjazm zaczyna słabnąć, szybko się nudzę i nie chce mi się kończyć. wtedy wszystko przeciąga się w czasie, nowych pomysłów dochodzi, a ja w głowie mam jeden wielki bałagan. Ale chyba najgorsze jest to, że mam tego świadomość i nic z tym nie robię.

    Odpowiedz

    1. Natalia

      Hmm, może zadaj sobie pytanie, czy to co zaczęłaś, podoba Ci się i masz ochotę robić to w czasie wolnym a poza nim o tym myślisz 😀 I jeśli pomysłów jest wiele, może spróbuj je jakoś połączyć ? 🙂

      Odpowiedz

  8. Anika

    Często mam takie momenty… do wszystkiego trzeba dorosnąć, dojrzeć, również do zmian 🙂

    Odpowiedz

  9. paulina

    bardzo fajny wpis i piękne zdjęcia!

    Odpowiedz

  10. Magda

    Ja na szczęście nie mam takich dylematów 😉 bardzo fajny tekst 🙂

    Odpowiedz

  11. Eve-brush

    Ooj ja od kilku lat zmieniłam sie i to bardzo wszystko jakoś tak na mnie wpłynęło i nie żałuję 😉 zmiany dalej sie toczą a ja korzystam nie boje się idę w to całą soba zaparcie wciąż zaczynając cos nowego. Nie uda sie? Trudno przynajmniej nie będę żałować, że nie spróbowałam 😉

    Odpowiedz

    1. Natalia

      Ostatnie zdanie to właśnie kwintesencja <3 U mnie też proces trwa dłuższy czas i czuje, że wszystko dzieje się stopniowo we właściwym momencie 🙂

      Odpowiedz

  12. Jull Krajewska

    Super 🙂 Bardzo miło czytało się twój wpis 🙂 będę zaglądać częściej 🙂

    Odpowiedz

    1. Natalia

      Jak najbardziej zapraszam i cieszę się, że mogłam umilić czas 😀

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *